Dzisiejszy dzień był bardzo męczący dla Joachima i Roberta. Dwa razy dopadła ich ulewa, do tego trasa obfitowała w wysokie pagórki, dlatego dopiero dwie godziny temu dotarli do Międzyzdrojów. Na domiar złego Robertowi na trasie wypadł telefon.
Na początek ważna informacja. Robertowi w czasie jazdy wypadł telefon. Obecnie chłopaki są dostępni pod numerem 511 197 178. Jutro Robert pojedzie poszukać telefonu, może uda mu się go odnaleźć.
 |
| fot. A.S. |
Po wczorajszym wieczorze pełnym wrażeń i nocy spędzonej w Łobzie Joachimowi i Robertowi został do pokonania ostatni odcinek nad morze. Z Łobza kawałek drogi odprowadzili ich miejscowi cykliści, wśród których byli też organizatorzy Łobeskiego Maratonu Rowerowego.
Wysokie pagórki na trasie oraz dwukrotna ulewa w drodze do Międzyzdrojów nie ułatwiła chłopakom zadania. Kompletnie przemoczeni do Międzyzdrojów dotarli dopiero około godziny 21:00. Pokonali dzisiaj 111 kilometrów.
W kurorcie Joachim i Robert spędzą też jutrzejszy dzień, aby zregenerować siły po trzech dniach intensywnej jazdy. Będą spali na polu namiotowym należącym do OW Gromada Międzyzdroje (http://www.gromada.pl/ow-miedzyzdroje), gdzie udostępniono im miejsca pod rozbicie namiotu, za co serdecznie dziękujemy.
 |
| fot. Bartek Naglewicz |
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz