Wczoraj Joachim z Robertem wrócili z trasy wzdłuż polskiego wybrzeża. Niedzielę poświęcili na odpoczynek, ale znaleźli trochę czasu na spisanie swoich refleksji. Zapraszam do lektury.
Statystyki
Podczas "Ostatniego treningu" przejechaliśmy łącznie na rowerach 1350 kilometrów. Na rzecz poznawania ciekawych zakątków polskiego wybrzeża świadomie zrezygnowaliśmy z dwóch przeznaczonych na odpoczynek dni. Tam, gdzie było to możliwe, staraliśmy się unikać ruchliwych szlaków, dlatego z całego dystansu około 200 kilometrów pokonaliśmy leśnymi ścieżkami. Nad samym Bałtykiem w różnych miejscach przez 30 kilometrów prowadziliśmy rowery plażą.Cele
Przedsięwzięcie rehabilitacyjno – sportowe o nazwie "Ostatni trening" miało za zadanie pokazanie naszych możliwości przed wyjazdem do Australii. Odporności na warunki atmosferyczne i na życie "w drodze". Leczenie powikłań Joachima poprzez długotrwałą jazdę na rowerze zaczęło przynosić oczekiwane efekty. Po szesnastym dniu "Ostatniego treningu" Joachim stwierdził, że zaczyna odczuwać mięśnie w łydkach, czyli połączenia nerwowe w mięśniach jak i sama masa mięśniowa zaczęły powracać do normy. Odpowiednia dieta, oparta wyłącznie na naturalnych składnikach, w połączeniu z dużym wysiłkiem fizycznym spowodowały wzrost wagi na przestrzeni ostatnich dwóch miesięcy aż o 5 kilogramów. Dokuczliwa spastyczność kończyn dolnych zaczęła ustępować. Pod względem psychoonkologii Joachim znów zaczął wierzyć we własne możliwości.
Ludzie
Wszędzie na trasie spotykaliśmy bardzo przyjaznych ludzi i gdy opowiadaliśmy im o tym, co robimy, spotykaliśmy się z wyrazami uznania. Każdy nas gościł na zasadzie "czym chata bogata", a nas cieszył nawet drobny przyjazny gest. Nocowaliśmy w szkołach, w ośrodkach kultury i sportu, na polach namiotowych, w hospicjum i w ośrodku rekolekcyjnym. Właściciel Hoteliku "Cztery Pory Roku" gościł nas przez dwa dni. Tam, gdzie było to możliwe, opowiadaliśmy o naszym projekcie i mamy nadzieję, że dzięki takim spotkaniom część z tych ludzi zacznie na nowo wierzyć we własne możliwości.
Sprzęt
Na "Ostatni trening" jechaliśmy na tym, co mieliśmy. Stare rowery się spisały, a awarie dodawały tylko kolorytu naszym zmaganiom. Szczególne podziękowania kierujemy dla Panów Bogdana i Łukasza ze sklepu i serwisu rowerowego z Kosakowa. Dzięki ich pomocy i zaangażowaniu mogliśmy kontynuować podróż na sprawnych rowerach.
Marzenia
Wierzymy, że wreszcie się spełnią marzenia Joachima o rehabilitacji w Australii. Jeśli zrobimy to raz a dobrze, Joachim już nigdy nie wróci na wózek i jako sprawny młody człowiek wróci z powrotem do normalnego społeczeństwa. W tym miejscu pragniemy podziękować grupie kolarzy z miejscowości Łobez, którzy uznali nas za rowerowych maratończyków. Ich opinie i techniczne wskazówki są dla nas bezcenne i mamy nadzieję, że po powrocie z Australii wsiądziemy na rowery, by wziąć udział w organizowanych przez nich maratonach rowerowych.
Współpracownicy
Pragniemy podziękować wszystkim, którzy z daleka czuwali nad komfortowym i terminowym przebiegiem "Ostatniego Treningu".
Joachim i Robert
Sponsorem "Ostatniego treningu" była Spółdzielcza Grupa Bankowa.
Patronatem Honorowym "Ostatni trening" objęli: Ambasada Australii, Marszałek Województwa Wielkopolskiego, Marszałek Województwa Lubuskiego, Marszałek Województwa Zachodniopomorskiego, Marszałek Województwa Pomorskiego, Marszałek Województwa Kujawsko-Pomorskiego, Prezydent Miasta Poznania.
Patronatem medialnym "Ostatni trening" został objęty przez National Geographic Traveler.

Hi, Really great effort. Everyone must read this article. Thanks for sharing.
OdpowiedzUsuń